Dlaczego tak łatwo odpuszczamy?

Pandemia koronawirusa pokazała nam jakie relacje panują w naszych domach. Wiele z nas nie potrafi ze sobą rozmawiać, wspólnie spędzać czasu, akceptować wzajemnie swoich rutyn domowych. Okazuje się, że tak naprawdę nawet siebie nie lubimy. Najlepiej byłoby usiąść w osobnych pokojach i wrócić do oglądania kolejnych odcinków ulubionego serialu na Netflixie, albo zadzwonić do przyjaciółki zamiast rozmawiać ze swoim współlokatorem. W trakcie konfliktu wolimy wyjść z domu niż znaleźć nić porozumienia, dojść do kompromisu. Teraz coraz rzadziej dajemy sobie drugą, trzecią, czy dziesiątą szansę, a wolimy wygadać się najbliższej koleżance, czy po prostu zakończyć to, co “niewygodne”. A przecież nasi dziadkowie starali być się ze sobą jak najdłużej, mimo wzlotów i upadków. Mówili, że “jak się coś psuje to się to naprawia, a nie wyrzuca do kosza”. No właśnie… Dlaczego tak łatwo odpuszczamy? 

 

Podobno „Zwycięzcy, to przegrani, którzy spróbowali o jeden raz więcej”. Jeśli jednak bliska nam osoba staje się dla nas wampirem energetycznym, wysysającym z nas energię i motywację, zwyczajnie chcemy zadbać o samych siebie i odpuszczamy taką relację. Niestety bardzo często mimo rozmowy, druga strona nie potrafi zmienić się “na już”. Do tego potrzeba zdecydowanie więcej czasu, a niektórzy nie chcą go tracić. 

 

Czy to złe? Absolutnie nie. 

 

Kiedy w relacji dzieje się przemoc fizyczna, psychiczna, emocjonalna, najlepsze co możemy zrobić dla siebie to uciec i dać sobie przestrzeń na odbudowanie własnego “ja”. 

 

Natomiast bywają sytuacje kiedy ktoś ma odmienne zdanie, pewne zachowania, które nie do końca nam leżą, co w konsekwencji również prowadzi do ucieczki. Żyjąc w świecie szybkich randek, zwyczajnie nie chce nam się starać i odkrywać drugiej osoby. Mamy nadzieję, że w końcu spotkamy kogoś kto będzie do nas pasował idealnie. Jednak czy to jest możliwe?

 

Nie do końca. Oczywiście istnieją osoby, które od pierwszego spotkania dograły się charakterologicznie, jednak po czasie i tak doszukają się pewnych rzeczy, które je poróżnią. Ludzki umysł jest skomplikowanym tworem, dlatego każdy człowiek potrzebuje dotarcia się. Każdy z nas potrzebuje bycia zrozumianym, dlatego ważne jest by rozmawiać, dyskutować, szukać rozwiązań. W innym wypadku będziemy znać drugą osobę powierzchownie. 

 

Jeżeli zależy nam na budowaniu szczerej, prawdziwej relacji potrzeba nam więcej cierpliwości, a mniej odpuszczania. Tylko w taki sposób możemy stworzyć satysfakcjonującą znajomość, relacje, związek. Inaczej ciągle będziemy zmieniać rozmówców, przeskakiwać “z kwiatka na kwiatek”, łudząc się, że znajdzie nam się ktoś idealny. A ideałów nie ma. 

 

Odpuszczanie jest luksusem XXI wieku. Nasz świat uczy nas, że możemy mieć wszystko co chcemy – nowych partnerów, nowe ciuchy, nowe samochody, nowe buty, kolejny dyplom, kurs. Wystarczy, że ściągniemy aplikację, będziemy mieć pieniądze, przesłuchamy jednorazowo webinaru, czy odpowiemy jeden raz na zadania testowe. Żyjemy w czasach łatwego zysku, stąd nauczyliśmy się odpuszczać to, co uprzykrza nam życie, zabiera czas, nie podoba nam się. Jednak w przypadku relacji, trwałych relacji najważniejszym jest być cierpliwym na drugiego człowieka. 

Nie bierz odpowiedzialności za innych.

Zdarza się, że czujemy się zmęczonymi władcami, którzy panują nad innymi. Odnosimy poczucie sprawczości, a za naszymi wyborami ważą się losy ludzi. Bardzo możliwe, że czujemy się ważni, wielcy, mądrzy, ale przede wszystkim czujemy… wielką odpowiedzialność za życie drugiej osoby. Zapewne zapytasz o przykłady. A więc kiedy Twoja najbliższa przyjaciółka zwierza Ci się ze swojego problemu, nagle odczuwasz wewnętrzną potrzebę naprawienia jej sytuacji – za wszelką cenę. Uczucie towarzyszącego jej smutku od razu przechodzi na Ciebie, co mocno zaburza Twoje samopoczucie.

 

Innym przykładem jest troskliwa matka, która odczuwa ból, gdy jej ukochany syn po wyborze studiów stwierdza, że to jednak nie to. Bierze całą odpowiedzialność na siebie, gnębiąc się myślami, że mogła wcześniej go przekonać, by jednak poszedł na medycynę. Czuje, że przegrała, mimo, że w rzeczywistości kompletnie nie brała udziału w wyborze syna. Jeżeli zdarza Ci się odczuwać skutki emocjonalne podjęcia niewłaściwej decyzji przez drugą osobę, towarzyszy Ci chęć naprawy całego świata – bardzo możliwe, że bierzesz odpowiedzialność za innych, co powoduje, że masz na barkach o wiele więcej niż powinnaś. 

 

Jak rozpoznać, że bierzemy na barki zbyt dużo? Często myślimy, że to co robimy jest naszym obowiązkiem, od którego nie powinniśmy uciekać. Odnosimy wrażenie, że naszą rolą jest pomoc wszystkim dookoła. To ważne zadanie jest dla nas priorytetem, dlatego tak trudno jest zauważyć, że spada na nas odpowiedzialność za cały świat. Osoba biorąca odpowiedzialność uważa, że bez niej wszystko się zawali, dlatego pomaga nawet jeśli nikt o to nie prosi. Jednocześnie ciągle odczuwają zagrożenie, że nie podołają tak dużej ilości zadań, przez co potrafią być wykończone. 

 

Takie odczucia mają położenie zazwyczaj w dzieciństwie, kiedy to wmawiano nam, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie negatywne wydarzenia, samopoczucie naszych rodziców i bliskich. Każdy błąd naszego młodszego rodzeństwa jest tłumaczony naszą winą, przez co odpowiedzialność za tego typu wydarzenia ciągle wzrasta. Dorośli oczekują od nas poczucia odpowiedzialności znacznie większego, nieadekwatnego do naszego wieku. W takiej sytuacji rodzice często nie radzą sobie w roli opiekuna i założyciela rodziny przez co wykonywanie wszelkich zadań i obowiązków spada na dziecko. Taki model działania, nastawiony na wspieranie innych i ich potrzeby zostaje przeniesiony do dorosłości. W taki sposób powstaje odpowiedzialność za wszystko co nas otacza. 

 

Nie da się być idealnym w każdym momencie, dlatego branie odpowiedzialności w końcu kończy się klęską. W takiej sytuacji odczuwamy zmniejszone poczucie własnej wartości, bycie niewystarczającym, niegodnym czegoś lepszego, zadbania o siebie. Te autodestrukcyjne myślenie jest niebezpieczne i może prowadzić do zaburzeń psychicznych. 

 

Z tego powodu należy uświadomić sobie jak odpowiedzialność za innych wpływa na nas samych, jak zapominamy o sobie i naszym życiu zawodowym, społecznym. 

W jaki sposób można od tego uciec? 

 

  1. Dawaj wędkę – nie rybę. Codziennie przypominaj sobie, że nie odpowiadasz za cudze życie, więc jeśli ktoś nie przyjmie Twoich rad, pomysłów i nic nie zrobi to nie jest Twój problem. Chciałeś pomóc, ale to nie Twoja wina, że się nie udało.

  2. Bądź egoistą, odmawiaj jeśli czujesz, że ktoś chce wykorzystać Twoją dobroć. 

  3. Rób częściej coś dobrego dla samego siebie, innego niż zazwyczaj. Poświęć czas na relaks i odpoczynek tylko dla siebie. Postaraj się wynagrodzić za to, co dotychczas robiłeś. 

  4. Zrozum, że każdy popełnia błędy, a niewiedza jest rzeczą naturalną. Naucz się odpowiadać “nie rozumiem”, “nie znam”, “nie wiem”. Nie wrzucaj sobie za to, że czegoś nie wiesz – zawsze możesz się dowiedzieć, jeśli będziesz tego chcieć.

  5. Codziennie zaczynaj od swojego “ja”. Próbuj ze sobą rozmawiać, poznawać siebie jak nowego znajomego – odkryjesz co lubisz robić, co chciałbyś osiągnąć. Skupisz się na sobie. 

  6. Niech Twoje myśli prowadzą do wspierania siebie, podnoszenia na duchu. Kiedy masz w głowie “Klaudia jest cudowną osobą”, zastanów się co dobrego możesz powiedzieć o sobie. 

  7. Próbuj stawiać na pierwszym miejscu swoje zdrowie psychiczne i fizyczne, dopiero później pomagaj innym. 

 

Poszczególne wprowadzanie zmian może dużo zdziałać w Twoim życiu. Na początku jednak musisz zacząć od zrozumienia, że niesiesz za wiele i dłużej już nie dasz rady. Warto przypomnieć sobie sytuacje w dzieciństwie, kiedy brałaś odpowiedzialność za swoich rodziców, czy rodzeństwo. Znajomość istoty skąd się to wzięło pozwoli oczyścić Cię z negatywnego zachowania, jakim jest branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności i poprowadzi Cię do wspierania, kochania samego siebie. 

Poczucie własnej wartości – dlaczego jest takie ważne?

Już od pierwszych dni życia nasze poczucie własnej wartości zaczyna się kształtować. To właśnie pierwsze momenty są najważniejsze jak będziemy postrzegać się przez całe swoje życie. Na początku na poczucie własnej wartości mają wpływ nasi rodzice i bliscy, to od nich zależy jakie komunikaty będą kierowane w naszą stronę oraz w jaki sposób zadbają o nasze potrzeby emocjonalne. Dziecko uczy się jakie popełnia błędy i co robi prawidłowo, a także uczy się jak radzić sobie w sytuacjach porażki i sukcesu. W tym momencie mały człowiek kształtuje swoją wartość, więc jeśli zrobi coś źle i usłyszy jedynie krytykę, przyjmie do wiadomości, że popełnianie błędów jest złe. To może prowadzić do chorego perfekcjonizmu w życiu dorosłym.

 

Natomiast jeśli w takiej sytuacji dziecko otrzyma wsparcie i rady, będzie wiedziało, że pomyłka jest rzeczą naturalną, służy doświadczeniu, a więc wspomaga rozwój siebie. Ten komunikat pomoże mu w życiu dorosłym, gdy będzie zmagał się z błędami – bo kto ich nie popełnia? Dziecko ze stabilnym poczuciem własnej wartości będzie dobrze czuć się między rówieśnikami, a w przypadku niepowodzeń nie będzie się poddawać. W tym okresie najważniejszym autorytetem jest rodzic i to jego zachowanie najmocniej wpływa na poczucie własnej wartości u dziecka. 

 

Kształtowanie poczucia własnej wartości będzie miało wpływ na dalsze doświadczenia życiowe. Stabilne poczucie własnej wartości będzie wpływało na kontakty międzyludzkie, jakość i sposób wykonywanej pracy. Wiara we własne możliwości wspomoże rozwijanie się, nabieranie doświadczenia, które nie będzie oparte na lęku i niepokoju. W przypadku odmiennego zdania nie będzie mieć problemu z byciem asertywnym, postawi na swoim gdy będzie trzeba, a przy tym będzie podchodzić do innych z szacunkiem. 

 

Jednak w dzisiejszym świecie trudno jest utrzymać poczucie własnej wartości na dobrym poziomie. Media społecznościowe, które na każdym kroku mówią nam jak powinniśmy żyć i wyglądać sprawiają, że cały czas czujemy się niewystarczający. W naszych głowach krąży myśl, że powinniśmy coś zmienić. Szczupłe figury, skóra, włosy, biały uśmiech cały czas przypominają jak nieidealni jesteśmy. 

 

Powiedzenie “mam niskie poczucie własnej wartości” jakoś mało komu przechodzi przez gardło. Wolimy ukryć się pod maską, która ma za zadanie zagłuszyć wszystkie negatywne myśli na swój temat. To swojego rodzaju “tabu”, którego lepiej nie poruszać, udając, że coś takiego jak poczucie własnej wartości nie istnieje. 

 

Istnieje. I powinno mieć się dobrze. 

Dla Ciebie i Twojego życia, zdrowia. 

 

Dlaczego poczucie własnej wartości jest aż tak ważne? Składa się na to kilka punktów, a pewnie nawet kilkanaście. Ogólnie rzecz biorąc poczucie własnej wartości przekłada się na jakość naszego całego życia i na wszystkie jego aspekty. Niezależnie jaką ścieżką pójdziesz, którą drogę wybierzesz – poczucie własnej wartości będzie miało w tym udział.

 

1. Świadomość, że zasługuję na bycie kochanym. 

Główna myśl, która świadczy o poczuciu własnej wartości wiąże się ze świadomością, że mogę być kochanym. Będąc osobą w świadomą siebie, patrzymy na siebie jako na istotę, która zasługuje na obdarowanie miłością. I na przekazanie tej miłości. To pewność, że jest się godnym miłości jako człowiek. Brak tutaj myśli “nie wiem jak on może mnie kochać”, “nigdy nikt mnie nie pokocha”. Jeżeli jestem człowiekiem, prawdopodobnie stworzonym z miłości, to całym sobą zasługuję na miłość. To również umiejętność spojrzenia, że tak jak ja, tak wszyscy inni na tą miłość zasługują. 

 

2. Łatwość w nabieraniu doświadczenia.

Porażka jest uznawana za dodatkowy rozwój naszych umiejętności, zarówno społecznie i zawodowo. To sygnał do dalszego doskonalenia się, które w żaden sposób nie ujmuje mojej wartości. Wiara we własne kompetencje i doświadczenie sprawia, że podejmowanie kolejnych działań staje się wyzwaniem, a nie problemem. Osoba z poczuciem własnej wartości chce stale się rozwijać, a więc poszukuje takich możliwości. Stawiając sobie cele, potrafi doszukiwać się efektywnych rozwiązań, aby je zrealizować. 

3. Akceptacja swojego wyglądu i atrakcyjność. 

Na świecie nie ma brzydkich ludzi. W ogóle termin “brzydki” zmieniał się na świecie razem z pojęciem “piękna”, przez co tak nie da się określić brzydoty, ani piękna. Obydwa pojęcia są na tyle względne, że zależą od patrzenia danej osoby. A osoba z poczuciem własnej wartości, mimo dostrzegania swoich wad, będzie akceptowała swój wygląd. Akceptacja swojego wyglądu będzie pozwalała jej na pracę nad tym, co uznaje za wadę. To poczucie swojej wartości również sprawi, że jej atrakcyjność zdecydowanie wzrośnie, ponieważ spowoduje, że będzie się więcej uśmiechać, inaczej mówiąc “promienieć”. 

 

Poczucie własnej wartości nie jest stałe. To zmienna, która waha się między naszymi doświadczeniami życiowymi. Rozstanie z partnerem, śmierć bliskiej osoby, trudne przeżycia mogą w znaczącym stopniu osłabiać poczucie własnej wartości, a nawet prowadzić do depresji. W takiej sytuacji konieczna będzie pomoc specjalisty. Należy również pamiętać, że nawet osoby z wysokim poczuciem własnej wartości miewają gorsze dni – to zupełnie naturalne. Jednak mają większą siłę do wyjścia z impasu i szukania rozwiązania obecnych problemów. 

Kim jest osoba HSP?

Osoba wysoce wrażliwa (Highly Sensitive Person) uznawana jest za jednostkę, która posiada zwiększoną lub głębszą wrażliwość centralnego układu nerwowego na bodźce fizyczne, emocjonalne, a także społeczne. Taka osoba cechuje się zwiększoną czułością na bodźce sensoryczne. Świat otaczający ma duży wpływ na odczucia osoby wysoko wrażliwej, a wszystkie towarzyszące jej emocje są przeżywane bardziej intensywnie. 

 

Osoby o wysokiej wrażliwości cechują się mniejszą odpornością na stres. W obliczu trudnych sytuacji będą trudniej radziły sobie ze stresem, a w sytuacjach dla innych dość neutralnych, osoby HSP mogą odczuwać niepokój. Co więcej, podczas stresu społecznego takie osoby mogą odczuwać napięcie lub wrogość tam, gdzie inni nie dostrzegają żadnych emocji. Takie zwiększone odczuwanie emocji może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. 

 

Wszystko zależy od tego, w jaki sposób osoba wysoko wrażliwa będzie sobie radziła ze zwiększonym odbieraniem bodźców. Osoby będące wysoko wrażliwymi, które nauczą się tłumić swoje emocje, mogą odczuwać dużą frustrację i niezrozumienie przez otoczenie. Z tego powodu ważne jest, aby dowiedzieć się o swojej wrażliwości jak najwięcej i poprzez świadome wybory nauczyć się z nią żyć. 

 

Jeżeli jesteś osobą, która w sposób szczególny odczuwa zapachy, które nie są wyczuwalne przez większość, a najcichsze dźwięki sprawiają, że jesteś zdenerwowany to bardzo możliwe, że zaliczasz się do osób wysoko wrażliwych. Dźwięki, zapachy, a nawet kolory mogą w dużym stopniu wpływać na samopoczucie osoby HSP. Zbyt intensywny zapach osoby ukochanej podczas intymnej sytuacji może całkowicie wytrącić ją z równowagi, tak samo jak specyficzny ton głosu, czy źle dobrany kolor koszuli do reszty odzieży. Wysoki zmysł węchu, zapachu, słuchu, wzroku wpływa na poczucie estetyki, a w konsekwencji na emocje osoby wrażliwej. 

 

To, czy jesteś osobą wysoko wrażliwą, czy nie, jest uwarunkowane przede wszystkim genetycznie. Nie stałaś się taka w związku z doświadczeniami. Jednak to w jaki sposób radziłaś sobie z wrażliwością w ciągu życia, może mieć wpływ na jakie bodźce jesteś najbardziej podatna. Im częstsze przestymulowanie, tym możesz czuć większe przeciążenie i brak umiejętności radzenia sobie w takich sytuacjach. Możesz spróbować wrócić do wspomnień z dzieciństwa i zastanowić się czy Twoje zachowania były nacechowane dużą wrażliwością, czy też nie. Ponieważ osoby wysoko wrażliwe inaczej odbierają bodźce ze środowiska, są bardziej empatyczne i wnikliwe. Jednak ta cecha może również przysporzyć im stresu i przytłoczenia życiem. 

 

Jeśli zaczęłaś się zastanawiać, czy jesteś osobą wysoko wrażliwą (HSP), ale jeszcze nie jesteś w stanie konkretnie tego stwierdzić, zachęcam Cię abyś czytała dalej. Przedstawię Ci kilka z wyjątkowych cech, które pomogą Ci potwierdzić lub zanegować bycie taką osobą. 

 

1. Głębsze przetwarzanie informacji. 

A więc zacznijmy od intensywnego przetwarzania wiadomości, które do Ciebie dotarły. W związku z większą aktywnością w pewnych rejonach mózgu, osoba wysoko wrażliwa szuka korelacji pomiędzy tym, co jest w stanie rzeczywistym, a doświadczeniami z przeszłości. Otrzymując pewną informację automatycznie zaczyna szukać analogii do wcześniejszych wydarzeń, szukając rozwiązania. Osoba może być świadoma szukania opcji przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji, ale może także nie zdawać sobie sprawy jaki proces zachodzi w jej mózgu. A kiedy już zadecyduje, bardzo często nazywane jest to “intuicją”.

 

2. Przestymulowanie w środowisku stresującym. 

Osoby wysoko wrażliwe przez zwiększoną wrażliwość centralnego układu nerwowego bardzo silnie odczuwają przeciążenie i zmęczenie. Ich odporność na stres jest bardzo niska, przez co nawet wydawać by się mogło “błahe” sytuacje spowodowałyby nieprzyjemną reakcję. Kiedy osoba HSP jest wystawiona na działanie zbyt wielu bodźców (społecznych, zawodowych) może to spowodować silne uczucie przytłaczającego zmęczenia. Takimi sytuacjami, które wiążą się z ryzykiem przestymulowania może być nawet wykonywanie jakichś przyjemności, spotkanie ze znajomymi, podróż pociągiem czy metrem. W związku z intensywniejszym doświadczaniem bodźców, osoba HSP musi w takim momencie odpocząć w ciszy.

 

3. Empatia lub reaktywność emocjonalna. 

Jest to jedna z najczęstszych cech przypisywanych osobom wysoko wrażliwym. Badania, które zostały przeprowadzone na osobach HSP i niewrażliwych pokazały, że pierwsza grupa odczuwała silniejsze reakcje, szczególnie dotyczące pozytywnych emocji, takich jak radość, satysfakcja, zadowolenie, ciekawość. Największe pobudzenie następowało podczas oglądania zdjęć szczęśliwych bliskich osób. W przypadku smutku – u osób wysoko wrażliwych mniej aktywne były obszary mózgu, odpowiedzialne za empatię, natomiast aktywizowały się obszary, sugerujące, że należy wprowadzić działanie w celu pomocy. Umiejętność wczucia się w emocje innych, a wręcz przeżywanie tych samych emocji co osoba obok jest bardzo częsta u osób wysoko wrażliwych. A więc mowa tutaj nie tylko o byciu wrażliwym na emocje innych, ale o odbiciu lustrzanych uczuć, które towarzyszą naszemu rozmówcy.

 

Należy nadmienić, że osoby wysoko wrażliwe różnią się od siebie. Każda z nich przecież ma inne doświadczenia życiowe, inne preferencje. Z tego powodu nie można określić, że osoba HSP będzie posiadała wszystkie wyżej wymienione cechy. 

Życie, które coraz bardziej jest intensywne pod kątem stymulacji, może sprawić, że osobom wysoko wrażliwym coraz trudniej będzie funkcjonować. Dlatego należy pamiętać o unikaniu miejsc głośnych, dbać o siebie, znaleźć komfortowe miejsce na odpoczynek. Ale przede wszystkim pamiętaj, że HSP nie jest chorobą. 

Jak ocenianie innych wpływa na nas samych?

Zapewne nie raz wpadłaś w pułapkę oceniania osób, które Cię otaczają. Dobry, zły, niemądry, zbyt lekkomyślny, nie potrafi się ubrać, zbyt głośna, za cicha, antyspołeczna…  To tylko kilka z słów, jakie padają na głos lub w naszych myślach, kiedy dokonujemy oceny drugiego człowieka. W ten sposób wpadamy w sidła, przez które dopisujemy cechy ludziom, o których często nie mamy pojęcia jakie życie prowadzą, z czym się zmagają. 

 

Głównym powodem dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych jest nasze ego. Wewnętrznie każdy z nas posiada potrzebę czucia się lepszymi od innych, co w dużym stopniu wpływa na naszą pewność siebie. Z tego powodu wypowiedzenie się na temat jakiejś osoby w celu manifestowania dezaprobaty jego działania, wyglądu, czy zachowania jest tak prosta i naturalna. Jednak równocześnie w ten sposób tracimy możliwość zrozumienia drugiej osoby, jej motywacji i problemów. 

 

Jeśli zapytamy grupę osób, czy uważają się za osoby empatyczne, prawdopodobnie większość z nich powie, że tak. W końcu kto z nas nie potrafi wczuć się w sytuację bliskiej nam osoby, która potrzebuje wsparcia i rady? Kto z nas nie wspierał przyjaciela w najgorszej sytuacji? 

 

A jednak jeśli widzimy osobę, której kompletnie nie znamy, ocenianie przychodzi z wielką łatwością. David Fishman napisał, że “Wielkość ego danej osoby można zmierzyć obserwując sposób w jaki radzi sobie ona z błędami innych”. 

Rodzi się więc pytanie: czy posiadanie dużego ego jest dobre, czy złe?

Posiadanie dużej pewności siebie na pewno jest zaletą. Dzięki niej możemy więcej zdziałać, a także mieć bardziej szczęśliwe życie, co w konsekwencji daje same korzyści. Natomiast jeżeli nasze mniemanie o sobie urośnie do ogromnych rozmiarów, poskutkuje to byciem pysznym, poczuciem bycia ważniejszym od innych ludzi, zarozumiałym, gnuśnym. Gdy nasze ego jest zbyt duże, stajemy się egoistami nie patrzącymi na potrzeby innych. Przestajemy współodczuwać, być empatyczni, a więc tracimy jedną z najpiękniejszych cech ludzkich, jaką jest wrażliwość. Zbyt duże ego powoduje, że komunikacja w kontaktach międzyludzkich może być zaburzona do tego stopnia, że będziemy mieć problem z dogadaniem się. W takiej sytuacji praca w grupie, czy nawet wykonywanie obowiązków zawodowych podczas np. rozmów z klientami stanie się bardzo męcząca i niemiła, z całkowitą przegraną dla nas. 

 

Ocenianie innych jest bez wątpienia naszą słabością. To coś, dzięki czemu nie stajemy się lepsi, a gorsi. Nasza osobowość traci wiele wartości, które są piękne i pomocne w życiu w społeczeństwie. Przecież nikt by nie chciał zostać gburem, prawda? 

Nastawienie krytycznie do danego człowieka, czy sytuacji powinno być przerwane, aby nie ciągnęło za sobą nieprzyjemnych skutków. Dlatego jeśli widzisz, że masz chęć kogoś zaszufladkować, dostrzeż to i zacznij działać. Okaż empatię wobec drugiego człowieka, zainteresuj się nim, wczuj się w jego historię. 

 

Ludzie mają różne sytuacje życiowe, różne historie. Z tego powodu ocenianie ich bez poznania jest błędem i czystą fikcją. Spróbuj wczuć się w historię drugiej osoby, poznaj jej emocje i myśli. W taki sposób zobaczysz, że pierwsza myśl nakłaniająca do oceny nie była dobra. Każdy z nas jest inny, mamy inne cechy, inne życie. Pamiętaj o tym.

W życiu czasami trzeba przywrócić ustawienia fabryczne.

trzeba

Masz z pozoru idealne życie. Masz wspaniały dom, kochającego męża/żonę, cudowne dzieci, ukochanego psa, spełniasz się zawodowo. Jednak każdy z nas doświadcza w życiu momentu, kiedy ma ochotę przycisnąć guzik z napisem “reset”. Czujesz, że w Twoim życiu nic już się nie zmienia, cierpisz z wszechobecną monotonią, denerwują Cię codzienne rutyny. Masz ochotę uciec, cały czas wracasz wspomnieniami do dni, kiedy wszystko było bardziej kolorowe, a Ty byłaś naładowana energią i chęcią do życia. Szkoda tylko, że nasze życie nie jest urządzeniem elektronicznym, a guzik przywrócenia ustawień fabrycznych życia nie został jeszcze wynaleziony. 

 

Na szczęście jesteśmy zdolni do myślenia. A dzięki temu do zmian, jakich możemy dokonywać w swoim życiu. Jasne, nie jesteśmy w stanie wymazać ze swojego życia błędów, naszych osiągnięć, naszych doświadczeń, ludzi, których poznaliśmy, naszych dzieci, naszej rodziny. Jednak możesz pozwolić sobie na ten “reset”, usuwając ze swojego życia to, co wprowadziło Cię w poczucie nudy i marazmu. 

 

Zapewne zastanawiasz się jak to zrobić. 

Niestety tutaj rada nie będzie oczywista, ponieważ każdy ma swoje własne, unikatowe życie, a co za tym idzie – własne zobowiązania, problemy, obietnice. W pewnych sytuacjach należy podejść zupełnie inaczej. Niektóre nie pozwalają Ci stuprocentowo przywrócić ustawień fabrycznych. 

 

Skupmy się jednak na pozytywach i zwizualizujmy sobie, że każdy z nas ma taką możliwość. 

Twoim guzikiem z napisem “reset” może być urlop w pracy, wyjazd na wakacje bez męża, bez dzieci, bez osób otaczających Cię każdego dnia. Resetem może być zmiana mieszkania, ponieważ obecne wywołuje w Tobie niedobre wspomnienia. Wyjazd na rodzinną wieś, gdzie wychowywałaś się od małego może pozwolić Ci wrócić do ustawień fabrycznych. Co więcej? Ulubione danie z dzieciństwa wraz z obejrzeniem ulubionej bajki. Zapytaj się samej siebie, czego pragniesz z wcześniejszego życia i pozwól sobie teraz to otrzymać. Zastanów się nad realnymi możliwościami. Może warto odezwać się do Twojej przyjaciółki z dzieciństwa, z którą grałaś w klasy pod blokiem?

Sposobów na przywrócenie ustawień fabrycznych jest miliony. Od Ciebie zależy, który z nich jest Ci potrzeby i który wykorzystasz. Nie muszą być to rzeczy wielkie, jednak ten reset może w cudowny sposób odmienić Twoje patrzenie na świat, sposób działania. Może właśnie teraz tego potrzebujesz. 

 

Tak jak w elektronice, w życiu czasami trzeba coś odświeżyć. Przede wszystkim trzeba odświeżyć dobre wspomnienia, które tkwią w naszej głowie. Pozwolić sobie doświadczyć je na nowo i czerpać z nich taką samą radość jak kiedyś. 

 

Uwierz mi.

Warto. 

Czy znasz języki miłości? Dlaczego są aż tak ważne?

.

Na początku rozróżnijmy “zakochanie” od miłości. Pierwsze pojęcie to uczucie, o którym mówi się, że:

“mam motyle w brzuchu”.

To stan, w którym przeżywamy euforyczne emocje, odnosimy wrażenie, że nasze życie jest pełne szczęścia. Z kolei miłość jest decyzją bycia przy drugiej osobie. Biorąc ją dokładnie taką jaka jest – bez założonych różowych okularów, czyli z wszelkimi wadami i zaletami. Czy zdarzyło Ci się będąc w związku odczuwać brak okazywania miłości przez swojego partnera, co piętrzyło nieporozumienia i Twoją frustrację?

 

To bardzo częsty problem wśród par, ale nie tylko – w końcu miłość istnieje również w rodzinach, czy przyjaźniach. Zapewne wielokrotnie zdawało Ci się, że bliska Ci osoba mówi w zupełnie innym języku i nie możecie się dogadać. Prawdą jest, że może ona mówić w innym języku. W swoim języku miłości. Każdy z nas korzysta z dwóch-trzech języków miłości, które sprawiają, że czujemy się kochani… ale nie zawsze okazując je drugiej osobie, ona będzie czuć się kochana przez nas. Dlaczego tak jest i jakie są języki miłości?

 

Tak jak wspomnieliśmy, każdy z nas posługuje się dwoma, albo trzema językami miłości. Prawdopodobnie zostały wypracowane na wzorcach z dzieciństwa oraz podczas doświadczeń w relacjach młodzieńczych, tak jak nasz ojczysty język, którym najbardziej władamy, czujemy się w nim bezpiecznie. Język miłości pozwala nam czuć się kochanymi, a także okazywać miłość drugiej osobie w dany sposób. Kiedy posługujemy się swoim językiem miłości i nie rozumiemy języka miłości bliskiej osoby, to tak jakbyśmy mówili po chińsku, a druga osoba – w innym, zupełnie obcym dla nas języku.

 

Koncepcja “Języków miłości” stworzona przez Garego Chapmana została opracowana podczas lat praktyki, kiedy zgłaszali się do niego ludzie osamotnieni w związkach. Zauważył, że podczas tych spotkań wychodzą pewne schematy związane z okazywaniem uczucia – ich wyrażania i rozumienia. Dzięki temu powstało aż pięć języków miłości, które w niezwykły sposób pomagają w komunikacji z bliską osobą. Pozwalają dostrzec, że nasz partner jednak okazuje nam uczucie, a także uświadomić sobie jakim językiem mówimy, a jakim bliska osoba – i dzięki temu nauczyć się mówić w jego języku. Jakie są języki miłości?

 

1. Dotyk

Pierwszym z nich jest dotyk, który często występuje wśród ludzi. Osoby, które silnie potrzebują przytulenia, głaskania, całowania mają język dotyku. Posiadając taki język, moglibyśmy przy każdej możliwej okazji trzymać swoją połówkę za rękę i nie puszczać jej z objęć. W taki sposób będziemy czuć się maksymalnie kochani, kiedy druga osoba jest najbliżej nas. W związkach seks może być bardzo ważny, aby osoba dominująca językiem dotyku czuła się kochana. 

 

2. Słowa

Słowa są również bardzo powszechnym językiem miłości, zwłaszcza u kobiet. W końcu to kobiety zazwyczaj wypytują “kochasz mnie?”, mimo wielokrotnych potwierdzeń. To również one często zwracają uwagę czy ich partner je komplementuje. Jednak o dziwo mężczyźni również często potrzebują aprobaty, docenienia i słów, które będą potwierdzały, że jest wartościowy. Osoba dominująca językiem słów będzie często mówiła o swoich uczuciach i komplementowała drugą osobę. Kiedy po wspólnym wyjściu będziesz chciała powiedzieć bliskiej osobie jak świetnie spędziłaś czas – mówisz tym językiem miłości.

 

3. Prezenty

Prezenty to kolejny język miłości. Jeżeli lubisz zaskakiwać bliską osobę w postaci miłego drobiazgu, to język prezentów jest tym, którym okazujesz miłość. Takie osoby będą przynosiły ciasto na wasze spotkanie, podczas każdej okoliczności zaskoczą Cię cudownym prezentem. Te osoby będą niesamowicie dobre w dopasowywaniu prezentów i będą zwracać uwagę, jeśli nie otrzymają go od Ciebie na swoje urodziny. Dla wielu język prezentów to namacalny dowód miłości.

 

4. Przysługi

Przysługi to język miłości polegający na drobnych czynnościach, które wykona za nas druga połówka. Zrobienie kawy, odkurzenie, wywieszenie prania, pomoc przy projekcie – to tylko przykłady przysług wykonanych z miłości. Mimo równouprawnienia, gdzie każdy z nas w takim samym stopniu powinien dbać o dom, dla osoby z dominującym językiem przysług wykonanie takich czynności będzie dowodem na miłość. Przysługą jest też założenie drugiej osobie czapki, gdy na dworze wieje wiatr, zrobienie kanapek do pracy, czy przyrządzenie kolacji po ciężkim dniu. Jeśli więc lubisz pomagać komuś i odejmujesz mu obowiązków, to Twoim językiem miłości są przysługi.

 

5. Czas

Wspólnie spędzony czas, nieważne w jaki sposób to ostatni z języków miłości. Osoba, u której dominuje język czasu będzie uwielbiać wspólne leżenie na kanapie i oglądanie Netflixa, przejażdżki rowerem, czy krótki spacer razem. Czas poświęcony drugiej osobie jest dla nich najcenniejszy i to największa oznaka miłości. Nie chodzi tutaj o wykonywanie ekstremalnych sportów, ale o bycie razem w czasie. Nie ma znaczenia czym jest wypełniony, jeśli obok nas jest ukochana osoba. 

 

Zdarza się, że posługujemy się więcej niż jednym językiem, jednak mało kto wykorzystuje ich kilka na raz. W relacji należy uświadomić sobie, że nasz partner/bliska osoba mówi tym samym/innym językiem i właśnie taki pragnie słyszeć. Jeśli już dowiesz się, czego potrzebuje druga osoba, ważne jest by wprowadzić dany język do swojej codzienności. W ten sposób pokażesz jej swoją miłość. Należy pamiętać, że relacja jest pracą, którą trzeba wykonać, aby była pełna i wartościowa. Dowiadując się, czego potrzebuje nasz partner, zbliżymy się do niego i umocnimy nasze więzi. 

 

A jakimi językami miłości mówisz Ty? 😉

Nie musisz opierać się jedynie na kompromisach.

Załóżmy, że jesteś osobą, która nienawidzi jajek. Nie znosisz ich, nie jadasz nawet na Wielkanoc. Obrzydlistwo. Wnet znajdujesz się w sytuacji, kiedy ktoś przygotowując śniadanie pyta: “Jajecznica czy omlet?”. 

Na samą myśl Cię wzdryga, jednak i tak wybierasz. 

Wiesz dlaczego? Bo jesteśmy przyzwyczajeni do kompromisów. Już od dziecka nasi rodzice zawierali z nami kompromisy, mówiąc, że jak założysz czapkę to pozwolą Ci zjeść batonika, babcia, która zawsze powtarzała “ziemniaczki zostaw, ale mięsko zjedz”. A nasze relacje? Wybieramy albo inteligentnego, ale bardzo nudnego gościa lub zabawnego, pewnego siebie, ale głupiego. Zawsze wybieramy między tym, a tym. Nauczyliśmy się, że poza tym schematem nie ma nic więcej. Nawet nie ma sensu szukać. Po prostu należy wybrać z tych dwóch opcji i tyle. 

Będąc osobą, która nie lubi jajek poprosiłabym o inne śniadanie. A jeśli byłoby to nierealne, po prostu zrobiłabym je sama. Dlaczego? Bo istnieje zawsze jakaś trzecia opcja, jakieś wyjście.

Dlatego jeżeli masz tkwić w związku z osobą, która nie będzie dla Ciebie odpowiednia – nie wchodź w to. Nie musisz wybierać. Jeżeli masz iść na studia, które kompletnie nie będą Cię rozwijać – jaki jest sens? Popraw maturę, spróbuj za rok dostać się tam, gdzie marzysz. Nie wybieraj bylejakości tylko dlatego, że tak jest łatwiej, że te opcje są dostępne. 

Uwolnij swoją kreatywność. Sposobów na wykonanie danego zadania jest naprawdę dużo. Oczywiście, na początku widać jedynie te, które są banalne, nie prowadzące do niczego. Jednak jeżeli je odrzucisz, zaczniesz dostrzegać kolejne możliwości, które będą cechowały się większą trudnością, ale efekt końcowy będzie zdecydowanie bardziej Cię cieszył. 

Przestań zadowalać się jedynie nijakimi osiągnięciami. Czy naprawdę pierwsze miejsce w konkursie na Najlepiej Ulepione Pierogi tak Cię satysfakcjonuje? Jeśli nie, zacznij wierzyć w siebie i pomyśl nad tym, ile możesz osiągnąć prawdziwych sukcesów. 

Zadaj sobie pytanie: co bym zrobiła gdyby nie paraliżował mnie strach? Co bym zrobiła, gdybym miała więcej pieniędzy? Co bym zrobiła gdybym miała tylko pół roku na to, co odkładam przez wiele lat? Co bym zrobiła gdybym miała zacząć działać zupełnie odwrotnie niż dotychczas? 

Zapewne zawsze zachwycały Cię nieszablonowe wyjścia. Ktoś, kto miał zamknięte drzwi, więc wyszedł oknem. Zamiast iść według wyznaczonej drogi, zbaczał, by odnaleźć skrót. To postawy godne podziwu bo nie pozwoliły sobie na bylejakość. Chciały czegoś znacznie większego. 

I Ty też możesz przestać podążać za kompromisami. Wystarczy, że zbadasz na co Cię stać. 

Jesteś miły dla wszystkich? Znamy osobę, dla której nie jesteś…

Dobroć i empatia to pożądane cechy, pomagające w nawiązywaniu kontaktów i budowaniu stałych relacji. Osoby, które posiadają te cechy są zazwyczaj lubiane w towarzystwie, ich pozytywne podejście do innych wyczuwa się, gdzie nie będą. Wchodząc do sklepu mówią “dzień dobry”, przy wyjściu życzą miłego dnia. Zawsze podadzą dłoń osobie, która jest w potrzebie, służą ramieniem do wypłakania się. To te osoby przyniosą szklankę wody na starość. To te osoby odejmą sobie, by ktoś inny mógł mieć. Jeśli w autobusie zauważą starszą osobę albo ciężarną kobietę – od razu ustępują miejsca. Wskażą dobrą drogę, gdy ktoś się zgubi, poniosą zakupy, gdy będzie za ciężko, będą wspierać w realizacji marzeń. Zawsze uśmiechną się szeroko, gotowi na zalanie falą dobroci i przytulenia. 

 

No i wszystko byłoby idealnie. 

 

No właśnie.

 

BYŁOBY.

 

Prawda jest taka, że ustępując miejsca w autobusie, metrze, czy tramwaju – tak, czyni dobrze, jednak również pozbawia miejsca dla samego siebie. Tego miejsca w świecie, miejsca zakorzenionego wewnątrz. Odejmując sobie, nie tylko sprawia, że nie będzie mieć lub będzie mieć mniej konkretnie czegoś. Będzie mieć mniej siebie samego. Podczas wspierania w realizowaniu marzeń zapomni o swoich marzeniach. Codziennie przytulając, przestanie być przytulana. Życząc miłego dnia, ktoś będzie miał dobry dzień – ona nie będzie. Nie znajdzie ramienia, w które może się wypłakać. A bycie lubianym w towarzystwie będzie dlatego, że nie absorbuje są, a pozwala innym być w centrum uwagi. 

 

Osoba miła dla wszystkich jest niemiła dla siebie samej. Nie dostrzega siebie. Nie daje sobie miejsca w pierwszym rzędzie teatru życia. Pozwala by inni kierowali tym teatrem. I choć powinna grać główną rolę, pozwala by nigdy nie pojawiła się na scenie. Żyjąc w cieniu innych osób, zatraca swoją osobowość, poczucie wartości, cel i marzenia. Nie dopuszcza swojego wewnętrznego “ja”, uchodząc za całkowicie nieważną jednostkę.  Nie traktuje się poważnie, nie polega na sobie, nie decyduje o swoim życiu. 

 

Czy naprawdę osoba, która służy innym, która uśmiechem rozpromienia całe towarzystwo powinna być dla siebie tak surowa? BYNAJMNIEJ. 

 

Najpierw należy docenić siebie samego. Zauważyć, jak wiele dobrych rzeczy robię. I zastanowić kim takim złym jestem, że według siebie nie zasługuję na dobro? Na bycie miłym dla siebie? Nie znajdziesz odpowiedzi, ale ten brak odpowiedzi sprawi, że znajdziesz siebie. I pozwolisz sobie poświęcić czas na bycie z samym sobą. 

 

Zniknęłaś, ale to nie znaczy, że możesz rozpalić się na nowo. Bądź nadal miła, ale w tym wszystkim postaw się na pierwszym miejscu. Nie bierz odpowiedzialności za życie innych, za ich wybory, rozterki. W ciągu życia masz do zagrania tylko jedną rolę. Nie pozwól by zagrał w nim Twój dubler. 

Złość nie jest toksyczna.

Człowiek w ciągu swojego życia przeżywa najróżniejsze emocje – od smutku, gniewu, radości, po euforię, żal, czy… złość. Złość jest jedną z podstawowych emocji, która daje nam sygnał, że “coś jest nie tak”. Rodzi się mimowolnie, napędzana zazwyczaj negatywnymi sytuacjami lub sytuacjami, które jedynie odbieramy negatywnie. Złość jest konieczna, aby uwolnić nas od toksycznych relacji, aby pozwolić nam zrozumieć, że dana sytuacja, dana osoba nie jest dla nas dobra, pozwala uleczyć to, co w nas głęboko zakorzenione. Dlaczego więc złość często jest uważana za cechę, która nie jest dobra? 

 

Przede wszystkim wszystko zależy od tego w jaki sposób patrzymy i radzimy sobie ze złością. Jeżeli jesteśmy w stanie odpowiedzieć na tą emocję w taki sposób, by uwolniona pozwoliła nam uleczyć nas w danej sytuacji to wszystko powinno być w porządku. Wtedy taka złość niesie ze sobą dobry owoc, który może znacząco wpłynąć na nasze życie. Jednak jeżeli złość przeradza się w agresję… tutaj zaczynają się schody i toksyczne zachowanie.

 

Czym jest agresja? 

Agresja jest zachowaniem przemocowym, które często prowadzi do krzywdy osób trzecich lub nas samych. Innymi słowy jest to zachowanie, które wynika z nieradzenia sobie z własnymi emocjami i w konsekwencji dochodzi do rękoczynów lub walk słownych. Powiązana jest bardzo często z ukrytymi innymi emocjami jak smutek, czy lęk. Jednak osoba agresywna, zazwyczaj nie jest świadoma prawdziwych emocji, które powodują, że zachowuje się w dany sposób. Może pojawić się na skutek niezagojonych ran, blizn z dzieciństwa, które podświadomie cały czas nas bolą. Agresję możemy podzielić na: bierną i czynną. 

 

Zacznijmy na początku od biernej. Szyderczy uśmiech, złośliwy żart, uszczypliwy komentarz, wrogie spojrzenie to tylko kilka z czynów dotyczących biernej agresji. To zachowania, które potrafią upokorzyć, zignorować i poniżyć drugiego człowieka. Są to sposoby ewidentnego dokuczenia drugiej osobie, próba zirytowania rozmówcy. Na pierwszy rzut oka możemy twierdzić, że w osobie stosującej bierną agresję nie ma empatii, a jej pragnieniem jest krzywda innych. I tak, może być to prawda – na pewno jeśli mówimy o nastolatkach, którzy w okresie dojrzewania mają wysyp sprzecznych emocji. Jednak bardzo często ta bierna agresja wiąże się z wewnętrznym problemem, jaki ma ta osoba. Co to jest? Tutaj niestety ciężko odpowiedzieć, ponieważ każdy posiada własną, indywidualną historię życia. Warto zastanowić się czy podczas naszego życia nie zachowywaliśmy się stosując bierną agresję, czy przypadkiem nigdy nie pozwoliliśmy sobie na uszczypliwy komentarz na temat koleżanki, czy nie zignorowaliśmy krzyczącej do nas byłej przyjaciółki. Jeśli tak – pomyśl nad tym jaka prawdziwa emocja była wtedy schowana, przed tym starałaś się chronić, jakie były Twoje realne zamiary. 

 

Agresja czynna to nic innego jak przemoc, w której dochodzi do rękoczynów. To zachowanie całkowicie destrukcyjne, zarówno w kontekście nas samych, jak i osób drugich. Co więcej, podczas agresji czynnej zawsze występuje agresja bierna, jednak podczas agresji biernej nie musi występować agresja czynna. Agresja czynna może być stosowana w kierunku do samego siebie (autoagresja), co jest związane z krzywdzeniem siebie lub w kierunku do otoczenia (alloagresja). W tym wypadku agresja nie musi być kierowana do drugiego człowieka, może to być również przedmiot, obiekt. 

 

Powróćmy zatem do złości. Złość sama w sobie nie jest złą emocją, jednak brak umiejętności radzenia sobie z nią może doprowadzić do przykrych zdarzeń. Z tego powodu warto budować swoją samoświadomość, poznawać swoje emocje i ich przyczyny. Dzięki temu jesteśmy w stanie nauczyć sobie radzić z tymi, które bywają dla nas ciężkie. 

5% zniżki na produkty IB PUBLISHING

Odbierz zniżkę na nasze produkty i otrzymaj ich próbki.

user
email
beaware.com.pl przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii służących do ich śledzenia i przechowywania, takich jak pliki cookies, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklamy, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie. View more
Akceptuj
0
Twój koszyk
  • No products in the cart.