Konsumpcjonizm jako zapełnienie wewnętrznej pustki.

Dzisiejsze czasy niosą za sobą prawdziwą wygodę, jaką jest posiadanie wszystkiego. To już nie jest świat, gdzie z rosołu robiło się pomidorową na następny dzień, z resztki skwarek ciasteczka dla dzieci, nosiło się to co było pod ręką, para nowych butów była ogromnym prezentem, a ziemniaki trzeba było wykopać. To nie czasy, gdzie z samego rana wychodziło się pograć w piłkę z kolegami, pobawić lalkami, czy wykopać ogromny dół. Gdzie nie potrzebowałeś elektronicznych gadżetów by móc się bawić, a wystarczał patyk do grzebania w ziemi. 

 

A jak jest dzisiaj?

 

Obecny świat obfituje w produkty. Na każdym kroku możesz kupić co tylko zechcesz, od artykułów spożywczych, odzieżowych, budowlanych, po elektronikę, sprzęty AGD i RTV. Możesz od tak, wychodząc na spacer,  po drodze udać się do sklepu w poszukiwaniu najnowszego modelu Iphone’a. Chodzisz wgapiony w ekran smartfona, nie dostrzegając ludzi dookoła. No bo przecież nie potrzebujesz nic więcej, telefon zapewni Ci maksymalną ilość rozrywki. Patyk do grzebania w ziemi kompletnie się nie umywa. 

 

Marketerzy zacierają ręce kiedy tylko podniesiesz głowę do góry i zobaczysz napisy “NOWOŚĆ NA RYNKU! WYPRZEDAŻ”, “MUSISZ TO MIEĆ”, “TERAZ TANIEJ O 90%!”. A gdy tylko spojrzysz znów w telefon, zauważysz te same reklamy wyświetlające się w Twoich mediach społecznościowych. Oni znają Cię jak własną kieszeń. Kieszeń przepełnioną pieniędzmi, które wydają na coraz to nowsze produkty. Wszystko po to by móc pochwalić się na Instagramie kolejnym zakupem. A Ty? Ty czujesz, że musisz mieć nową sukienkę z reklamy, dokładnie taką jak ta celebrytka. Musisz koniecznie kupić nowego laptopa, sprawdzić czy działa tak szybko, jak mówią w telewizji. I kupić jeszcze to. I tamto. I to też…

 

STOP. 

 

Czy naprawdę markowy znaczek na podeszwie Twoich nowych butów uczyni Cię osobą bardziej wartościową? Czy będziesz dzięki nim prawdziwie szczęśliwa? 

 

Powątpiewam. 

 

Tak, przez moment prawdopodobnie będziesz czuć się najlepiej na świecie, a pewność siebie wzrośnie do poziomu 100%. Jednak po chwili znów poczujesz tę zjadającą od środka pustkę, którą w obecnym świecie czuje naprawdę wiele ludzi. Pustka, która pojawiła się, ponieważ chcemy mieć i brać, ale tak mało skupiamy się na dawaniu. Pustka, której nie zapełnisz drogimi ciuchami, nowymi perfumami, sportowym samochodem czy najnowszym telefonem. 

 

Czujesz się mało wartościowy? Kupując torebkę na pewno poczujesz się bardziej pewna siebie idąc ulicą. Jesteś wyśmiewany w klasie? Najnowszy smartfon sprawi, że koledzy zaczną Cię lubić. Nie czujesz się dobrze w swoim ciele? W tej sukience każdy wygląda zjawiskowo. A nowy podkład zakrywa nawet najmniejsze niedoskonałości…

 

Marketing został tak skonstruowany, aby docierać do potencjalnych konsumentów różnymi kanałami. I pierwowzór jest naprawdę dobrym założeniem, jednak spotęgowana ilość reklam robi z naszego mózgu popcorn. Narażeni na już wystarczająco dużo bodźców zewnętrznych, nie mamy siły walczyć z bombą marketingową, która chce wybuchnąć nam prosto w oczy. A wtedy wpadamy w pułapkę konsumpcjonizmu, starając się wpisać w ideały, popularne kanony piękna, trendy i modowe ‘must-have’. 

 

Pogoń za rzeczami sprawia, że przestajemy mieć kontakt z samymi sobą. Doprowadzamy do mechanicznego działania, które skupia się na kupowaniu nowych produktów. Nie dostrzegamy pułapki, w jaką wpadliśmy. A nasze relacje? Zostały kompletnie odepchnięte na bok, ponieważ zastąpiło je czatowanie w mediach społecznościowych. 

 

Dopiero uzmysłowienie sobie sideł konsumpcjonizmu sprawia, że otwieramy szeroko oczy. Jedynie w taki sposób możemy powiedzieć NIE zakupom, które mają sztucznie wypełnić naszą pustkę. Tylko wtedy będziemy mogli skupić się na tym, by dotrzeć do siebie, próbując wypełnić pustkę miłością, wsparciem, samoakceptacją i relacjami z innymi ludźmi. 

Moda na brzydotę?

 

 

Moda na brzydotę wczoraj ogarnęła media społecznościowe. Dokładnie wczoraj, bo nikt do tej pory naturalności, swobody i akceptacji nie określił brzydotą. Temat poruszony przez aktorkę @agnieszkęjakąśtam zyskał ogromne zasięgi przez swoją kontrowersyjność, brak wyczucia, taktu, niesprawiedliwość i niewiedzę, niepoliczalne jest, ile złego wyrządził i jeszcze długo będzie to robił. To tylko post, ale nie zapominajmy jaką moc mają media społecznościowe. 

Budzi wiele emocji, również u mnie, bo to ja na co dzień przyjmuję w swoim gabinecie Kobiety, które przez wiele czynników psychologicznych, obierają dany sposób myślenia. A ja, jako ekspert od cery a więc osoba, która ocenia obiektywnie i szuka sposobu, pomagam tym osobom zrozumieć, że dbanie o siebie jest jak najbardziej w porządku, ale powinno wynikać z miłości do siebie a nie nienawiści do własnego ciała! 

Instagramowe beauty to nowy, pożądany model piękna, który jest…niemożliwy do osiągnięcia. Totalne wygładzenie, równomierny koloryt w kierunku blasku glow, wyrównanie struktury skóry do takiego stopnia, że niewidoczny jest nawet minimalny ubytek tkanki w dolinie łez, jest niemożliwy do osiągnięcia. Nasza skóra pracuje, posiada funkcje wydzielnicze, poci się, tworzy sebum. Robi to, by się chronić przed czynnikami zewnętrznymi. I to jest normalne, tak pracuje skóra. To na niej zobaczysz efekt nieprzespanych nocy, nieodpowiednią dietę, czy przepłakany ostatni tydzień. Czy to oznacza, że jestem niepełna? Że odstaje od kanonu piękna, powinnam zostać w domu do momentu aż moja skóra będzie “najlepszą wersją siebie”? Czy mam zamówić domową wizytę lekarza od medycyny estetycznej? 

Moda na bycie sobą, akceptowanie naturalnych zmian, które zachodzą w organizmie, świadomość ich przyczyn to jedna z najlepszych dróg, jaką obrały media. W końcu wiele Kobiet zrozumiało, że są piękne bez dodatkowych mililitrów wypełniacza w policzkach. Taki nurt jest POTRZEBNY, bo zmierzamy w naprawdę niebezpiecznym kierunku. Wszystkie jesteśmy piękne, niepowtarzalne i wyjątkowe. Kierując się  miłością do siebie, dbamy również o swoje ciało, potrzeby, jakość spożywanych produktów, ich pochodzenie, jak również udamy się na jogę, siłownię, masaż, aby zadbać również o komfort psychiczny. Gdy kochamy siebie, nie popadamy w skrajności! Jak te, opisane w naszym poście na temat #bodypositive. Wystarczy kochać siebie a wszystko, co kreujemy, jest dobre. 

 

Czy wstawienie relacji bez filtrów, zdjęć bez obróbki świadczy o byciu “szarą”, nie wartościową? Czy świadomośc swojego ciała i wartości nie powinna stanowić czynnika, który wpływa na komfort, podejmowane decyzje, bycie w porządku wobec samej siebie?

5% zniżki na produkty IB PUBLISHING

Odbierz zniżkę na nasze produkty i otrzymaj ich próbki.

user
email
beaware.com.pl przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii służących do ich śledzenia i przechowywania, takich jak pliki cookies, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklamy, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie. View more
Akceptuj
0
Twój koszyk
  • No products in the cart.